Wszystkie drogi świata prowadzą do serca wojownika.
Zanurza się
on bez wahania w rzece namiętności, która przepływa przez jego życie.
Wojownik
wie, że wolno mu wybrać to, czego pragnie.
Podejmuje więc decyzje z odwagą,
bezinteresownością, a czasem - z odrobiną szaleństwa.
Akceptuje swoje pasje i
raduje się nimi z całego serca.
Przekonał się, że wcale nie trzeba wyrzekać się
podbojów - stanowią one nieodzowną część życia i napawają radością tych, którzy
biorą w nich udział.
Jednak nigdy nie traci z oczu rzeczy nieprzemijalnych ani
silnych więzi z ludźmi, zacieśniających się z biegiem czasu .
Wojownik potrafi
odróżnić to, co ulotne od tego, co wieczne.
Wojownik światła nigdy nie oszukuje; umie jednak zmylić
przeciwnika.
Żeby nie wiadomo jak się niepokoił, potrafi zastosować w walce
odpowiedni wybieg, by zwyciężyć.
Kiedy czuje, że jest u kresu sił, sprawia, że
przeciwnik ma wrażenie, iż mu się wcale nie spieszy.
Kiedy powinien atakować z
prawej, przemieszcza swe oddziały na lewą flankę.
Jeśli ma zamiar ruszyć
natychmiast do boju, udaje, że jest zmęczony i właśnie szykuje się do snu.
Jego
przyjaciele mówią: "Popatrzcie, gdzieś ulotnił się cały jego zapał!".
Ale on nie
przejmuje się tymi uwagami, bowiem przyjaciele nie mają pojęcia o jego taktyce.
Wojownik światła wie, czego chce i nie musi niczego objaśniać.
To dziwne - myśli wojownik światła.
- Spotkałem w życiu wielu
ludzi, którzy przy pierwszej nadarzającej się okazji, starają się pokazać to,
co
w nich najgorsze.
Zasłaniają swoją wewnętrzną siłę agresją, a lęk przed
samotnością kryją pod maską niezależności.
Nie wierzą we własną siłę i
możliwości, ale bez ustanku przechwalają się nimi na cztery strony świata".
Wojownik dostrzega tę cechę u wielu mężczyzn i kobiet.
Nigdy nie daje się jednak
zwieść pozorom i milczy, gdy ktoś usiłuje zwrócić na siebie uwagę.
Ale
wykorzystuje najmniejszą nawet sposobność, by przezwyciężyć własne wady, bowiem
inni ludzie bywają wspaniałym zwierciadłem dla nas samych.
Wojownik korzysta z
każdej okazji, by stać się swoim własnym mistrzem.
Wojownik światła walczy czasem z tymi, których kocha.
Człowieka,
który ma przyjaciół, nigdy nie złamią wichry losu.
Ma on w sobie dość sił, by
pokonać trudności i iść dalej naprzód.
Jednak bardzo często ci, których
wtajemnicza w arkana walki okazują mu nieufność i prowokują do pojedynku.
Wtedy
wojownik pokazuje na co go stać - kilkoma ruchami wytrąca broń z rąk uczniów, a
wtedy znowu powraca harmonia i zaufanie.
"Czemu to czynisz, skoro masz tak
wielką nad nimi przewagę?" - spytał go pewien wędrowiec.
"Ponieważ, kiedy
rzucają mi wyzwanie, w istocie chcą ze mną rozmawiać.
W ten sposób podtrzymuję z
nimi dialog" - odparł wojownik.
Wojownik światła zauważa, że niektóre sytuacje w życiu
powtarzają się.
Często staje przed problemami, z jakimi już kiedyś się zetknął.
Wtedy wpada w rozpacz.
Wydaje mu się, że nie uda mu się zrobić kolejnego kroku
naprzód, ponieważ trudności i kłopoty znowu powracają.
"Przecież już kiedyś
przeszedłem przez to samo" - skarży się w duchu.
"Co prawda, już kiedyś to
przeżyłeś - odpowiada jego serce - ale nigdy tego nie pokonałeś".
Dopiero wtedy
wojownik pojmuje, że doświadczenia,
które powtarzają się wielokrotnie, mają
jeden jedyny cel: nauczyć go tego, czego jeszcze nie potrafi.
Wojownik światła często robi rzeczy odbiegające od
przeciętności.
Może tańczyć na ulicy, idąc rano do pracy.
Patrzeć nieznajomym
prosto w oczy i mówić o miłości od pierwszego wejrzenia.
Bronić poglądów, które
innym mogą wydawać się śmieszne.
Wojownik światła pozwala sobie na takie
dziwactwa.
Nie lęka się opłakiwać starych smutków ani radować nowymi odkryciami.
Kiedy czuje, że nadeszła pora, porzuca wszystko i wyrusza na poszukiwanie
przygód, o których marzył.
Kiedy odkrywa, że jest u kresu sił, bez poczucia winy
porzuca walkę dla jednego czy dwóch szaleństw.
Wojownik nie trwoni czasu, by
odgrywać role, które chcą mu narzucić inni.
Wojownik światła nie boi się uchodzić za szaleńca.
Rozmawia sam
ze sobą, gdy nie ma nikogo obok.
Ktoś powiedział mu kiedyś, że to najlepszy
sposób, żeby porozumieć się z aniołami, a on poszukuje tego kontaktu.
Z początku
uważa, że to trudne zadanie.
Wydaje mu się, że nie ma nic do powiedzenia, że w
kółko powtarza to sama.
Ale nie poddaje się. Każdego dnia rozmawia ze swoim
sercem.
Mówi rzeczy, których nie myśli naprawdę, mówi głupstwa.
Pewnego dnia
zauważa jednak jakąś zmianę w swoim głosie.
Wtedy pojmuje, że przepływa przez
niego najwyższa mądrość.
Wojownik zdaje się szalony, ale to tylko maska.
Wojownik światła odkrywa swoją Drogę w chwili, gdy stawia
pierwszy krok.
Wita go każdy kamień, każdy zakręt. Rozpoznaje się w mijanych
pagórkach i potokach.
Widzi cząstkę swojej duszy w roślinach, zwierzętach i
dzikich ptakach.
I wtedy, z pomocą Boga i Boskich Znaków pozwala, by jego Własna
Legenda wiodła go ku zadaniom, które na niego czekają.
Bywają noce, kiedy nie ma
gdzie spać, bywają takie, kiedy nie może zmrużyć oka.
"Sam postanowiłem pójść tą
drogą - myśli wojownik. - A to cena, którą muszę za to zapłacić".
W takim
sposobie myślenia tkwi cała jego moc.
To on wybrał ścieżkę, którą teraz podąża i
na nic zdadzą się skargi.
Wojownik światła wie, że nikt nie jest głupcem, i że każdy może
nauczyć się wiele od życia - nawet jeśli wymaga to czasu.
Daje z siebie zawsze
to, co najlepsze, ale też najlepszego oczekuje od innych.
Stara się wydobyć na
światło dzienne zalety i umiejętności każdego człowieka.
Niektórzy znajomi mówią
mu: "Świat pełen jest niewdzięczników!".
Wojownik nie daje się zbić z tropu i
nie przestaje dodawać otuchy innym, bowiem to najlepszy sposób, by pobudzać da
działania samego siebie.
Wojownik światła dzieli się całym swoim światem z ludźmi,
których kocha.
Kiedy brak im odwagi, zachęca ich, by spełniali swoje marzenia.
W
takich chwilach pojawia się wróg z dwoma tabliczkami w dłoniach.
Na pierwszej
wyryte są słowa: "Myśl więcej o sobie.
Zachowaj dla siebie swoje dobrodziejstwa,
inaczej wszystko stracisz".
Na drugiej czyta: "Kim jesteś, by dawać rady innym?
A może nie potrafisz dojrzeć swoich własnych wad?" Wojownik wie, że ma wady.
Ale
wie również, że nie sposób rozwinąć się w samotności, z dala od przyjaciół.
Rzuca więc na ziemię obie tabliczki, nawet jeśli myśli, że zawierają one
ziarenko prawdy.
Zamieniają się w pył, a wojownik nadal przychodzi z pomocą
bliźniemu.
Kiedy wojownikowi dzieje się krzywda, to zazwyczaj stroni od
ludzi, by nie obarczać ich swoim cierpieniem.
Jest to postępowanie dobre i złe
zarazem.
Pozwolić, aby w sercu powoli goiły się rany - to jedno.
Natomiast na
całe dnie pogrążać się w smutku, z obawy, by nie obnażyć własnej słabości - to
całkiem inna sprawa.
W każdym z nas istnieje i anioł i diabeł, a ich głosy są
bardzo do siebie podobne.
Wobec trudności diabeł przekonuje, że łatwo nas
zranić, a anioł prosi, byśmy zastanowili się nad sobą, i czasami musi włożyć
swoje słowa w usta obcych ludzi.
Wojownik utrzymuje równowagę pomiędzy
samotnością i uzależnieniem od innych.
Wojownik światła potrzebuje miłości.
Przywiązanie, przyjaźń i
czułość są częścią jego natury, tak samo jak jedzenie, picie czy radość walki w
imię dobrej sprawy.
I jeśli o zachodzie słońca nie czuje się szczęśliwy, znaczy
to, że nie jest z nim w porządku.
Wtedy przerywa bitwę i rusza na poszukiwanie
kogoś, kto razem z nim obejrzy zachód słońca.
Jeśli trudno mu znaleźć
przyjaciela, pyta sam siebie: "Czyżbym obawiał się bliskości z ludźmi?
A może
ktoś obdarzył mnie przyjaźnią i nawet tego nie dostrzegłem?"
Wojownik światła
może wybrać samotność, ale nie może paść jej ofiarą.
Wojownik światła nigdy nie pozostaje obojętny wobec
niesprawiedliwości.
Wie, że wszystko jest jednością i każde indywidualne
działanie ma wpływ na wszystkich ludzi na świecie.
Toteż kiedy na jego oczach
komuś dzieje się krzywda, sięga po szablę, by przywrócić porządek.
Lecz nawet
kiedy staje do walki z przemocą, stara się nie sądzić napastnika.
Robi bez słowa
to, co do niego należy, bo każdy za swoje czyny odpowiada wobec Boga.
Wojownik
światła jest na świecie po to, by pomagać swoim braciom w biedzie, nie po to, by
ferować wyroki na bliźnich.
Wojownik światła często traci nadzieję.
Wydaje mu się, że wygasł
już w nim na zawsze wewnętrzny ogień.
Całymi dniami i nocami tkwi w tym
przeświadczeniu i nic nie wzbudza w nim entuzjazmu.
Przyjaciele mówią: "Może
jego walka dobiegła już kresu?".
Wojownik czuje ból i wstydzi się słysząc te
słowa, ponieważ wie, że nie osiągnął jeszcze tego, co zamierzał.
Lecz jest
uparty i nigdy nie wyrzeka się swojego powołania, walczy dalej.
I wtedy, kiedy
się najmniej tego spodziewa, otwierają się przed nim nowe możliwości.
Wojownik światła zasiada z przyjaciółmi przy ognisku.
Opowiadają
o swoich przygodach i zdobyczach.
Wszyscy są dumni z życia, jakie wiodą i z
walki w imię dobrej sprawy, dlatego każdy nieznajomy, który się do nich dołącza,
jest zawsze mile widziany.
Wojownik wie, jak ważne jest dzielić się z innymi
swoim doświadczeniem.
Opowiada z entuzjazmem o swoich perypetiach, o tym jak
udało mu się uniknąć zaczepki, jak wybrnął z tarapatów.
Kiedy przywołuje swoje
przygody, robi to z pasją i romantyzmem.
Bywa, że trochę ubarwia swoje
opowieści.
Pamięta o tym, że i jego przodkowie też przesadzali od czasu do
czasu.
Dlatego może sobie pozwolić na to samo, pod warunkiem,
że nigdy nie
pomyli dumy z próżnością, ani nie uwierzy we własną przesadę.
Wojownika światła opuszcza czasem wiara.
Bywają chwile, kiedy
znikąd nie widzi nadziei.
Pyta swego serca: "Czy mój wysiłek cokolwiek jest
wart?".
Ale jego serce milczy. Wojownik musi ocenić to sam.
Wtedy szuka jakiegoś
przykładu.
Przypomina sobie, że i Jezus musiał przeżyć podobny etap w życiu, by
móc w pełni dotrzeć do swego człowieczeństwa.
"Niech mnie ominie ten kielich" -
powiedział Jezus.
On również utracił wszelką wiarę i odwagę, lecz się nie
poddał.
Wojownik światła czasami idzie przed siebie bez wiary. Ale idzie i wiara
w nim odżywa.
Wojownik wie, że żaden człowiek nie jest samotną wyspą.
Wie, że
nie może walczyć sam.
Jakiekolwiek by były jego zamiary, zawsze potrzebuje
innych ludzi.
Musi z kimś omówić swoją strategię, poprosić o wsparcie, a w
chwilach wytchnienia powspominać z kimś bitewne przygody.
Jednak nie pozwala
nikomu pomylić koleżeństwa z brakiem pewności siebie.
Jest przejrzysty w
działaniu, lecz tajemniczy w swoich planach.
Wojownik światła tańczy z
przyjaciółmi, lecz nie oddaje w niczyje ręce odpowiedzialności za własny
los.
Wojownicy światła mają zawsze w oczach osobliwy blask.
Żyją na
świecie, stanowią część życia innych ludzi, rozpoczęli swoją ziemską podróż bez
tobołków i bez sandałów.
Często bywają tchórzliwi i nie zawsze postępują tak jak
trzeba.
Wojownicy światła cierpią z powodu nieważnych spraw, bywają małoduszni,
czasem uważają, że nigdy nie uda im się dorosnąć, albo sądzą, że nie są godni
błogosławieństwa czy cudu.
Nie zawsze wiedzą, co właściwie robią na świecie i
często spędzają bezsenne noce, myśląc, że ich życie nie ma wcale sensu.
Dlatego
są wojownikami światła.
Ponieważ się mylą. Ponieważ zadają sobie pytania.
Ponieważ poszukują sensu i - z całą pewnością - kiedyś go odnajdą.
Wojownika światła nie trzeba prosić, żeby dawał.
Wiedząc to,
niektórzy mówią: "Ten, kto potrzebuje, powinien się o to upomnieć".
Wojownik
światła wie, że wielu ludziom nie udaje się - po prostu się nie udaje - poprosić
o pomoc.
Odkrywa wokół siebie ludzi, których serca są tak spragnione uczucia, że
padają łupem złej miłości.
Potrzebują oni czułości, lecz wstydzą się to okazać.
Wojownik zaprasza ich do ogniska, opowiada historie, dzieli z nimi swój posiłek
i razem, w winie, topią smutki.
Nazajutrz wszyscy czują się lepiej. Największymi
nędzarzami są ci, którzy patrzą na cudzą nędzę obojętnym okiem.
Wojownik siada przy ogniu, by porozmawiać z przyjaciółmi.
Kłócą
się, oskarżają nawzajem, ale resztę nocy i tak spędzają w tym samym namiocie.
Wnet zapominają o wszystkich miotanych przez siebie obelgach.
Od czasu do czasu
pojawia się wśród nich ktoś nieznajomy.
Niczego jeszcze wspólnie z nim nie
przeżyli, pokazał się im tylko z dobrej strony, więc niektórzy dopatrują się w
nim mistrza.
Wojownik światła nie porównuje go ze swoimi dawnymi towarzyszami.
Mile wita nieznajomego, ale nie ufa mu, dopóki nie odkryje również jego wad.
Wojownik światła nie rozpocznie bitwy, nim całkowicie nie pozna swojego
sprzymierzeńca.
Wojownik skupia się na maleńkich cudach codzienności.
Jeśli
potrafi w nich dojrzeć to, co piękne, znaczy to, że i on nosi w sobie piękno,
bowiem świat jest zwierciadłem, w którym odbija się twarz każdego człowieka.
I
choć wojownik dobrze zna swoje wady i ograniczenia, robi co w jego mocy, by
zachować pogodę ducha w trudnych sytuacjach.
Ostatecznie, świat zawsze stara się
przyjść mu z pomocą, nawet jeżeli wszystko wokół wydaje się temu przeczyć.
Wojownik wie, że słowa najistotniejsze w każdym języku, to słowa
bardzo krótkie.
"Tak".
"Miłość".
"Bóg".
Te słowa przychodzą nam najłatwiej i
wypełniają olbrzymie przestrzenie pustki.
Jednak istnieje inne słowo, też bardzo
krótkie, którego wypowiedzenie sprawia wielu ludziom nie lada kłopot: "Nie".
Ten
kto nigdy nie mówi "Nie" sądzi, że jest wspaniałomyślny, szlachetny i dobrze
wychowany, bowiem "Nie" ma reputację słowa przeklętego, samolubnego i
pospolitego.
Wojownik stara się nie wpaść w tę pułapkę.
Bowiem czasami mówiąc
"Tak" innym, można powiedzieć "Nie" samemu sobie.
Dlatego jego usta nigdy nie
wypowiadają "Tak", kiedy jego serce mówi "Nie".
Wojownik wie, że istnieje "zjawisko lawiny".
Często był
świadkiem, kiedy ktoś zachował się podle wobec osoby, której zabrakło odwagi, by
się przeciwstawić.
Z tchórzostwa i żalu ta osoba wyładowywała swą złość na kimś
jeszcze słabszym, aż powstawała z tego istna lawina nieszczęść.
Nikt z nas nie
zna skutków własnego okrucieństwa.
Dlatego wojownik jest ostrożny w szarżowaniu
szablą i staje do walki tylko z godnym siebie przeciwnikiem.
A kiedy wpada w
gniew, uderza pięścią w skałę i rani sobie rękę.
Ręka się goi łatwo, lecz
dziecko, któremu zadałby ciężkie razy, bo przegrał jakąś potyczkę, pozostałoby
napiętnowane na całe życie.
Kiedy nadchodzi chwila rozstania, wojownik żegna wszystkich
poznanych w Drodze przyjaciół.
Jednych nauczył jak usłyszeć dzwony zatopionej
świątyni, innym opowiedział przy ognisku koleje swojego losu.
Smutno mu na
duszy, lecz wie, że jego szabla jest święta i musi być posłuszny rozkazom Tego,
któremu poświęcił swą walkę.
Tak więc wojownik światła dziękuje swoim
towarzyszom podróży, bierze głęboki oddech i rusza naprzód pełen wspomnień z
niezapomnianej podróży.